Zero waste, czyli mniej znaczy więcej

Filozofia zero waste zatacza coraz szersze kręgi. Co za nią stoi? Jakie zachowania są z nią spójne i jakie korzyści może przynieść człowiekowi XXI wieku?

Zero waste na dwóch poziomach

Żyjemy w czasach, w których kryzys klimatyczny odmienia się przez wszystkie przypadki. W dyskursie o degradacji środowiska często porusza się kwestie właściwej segregacji odpadów i recyklingu. Skuteczność i efektywność przetwarzania śmieci są arcyważne, ale według ekspertów zajmujących się ekologią są niewystarczające. Potrzeba jeszcze globalnej redukcji konsumpcji i popytu na energię i złoża naturalne. Przy rosnącym poziomie produkcji (a co za tym idzie także przy zwiększających się wskaźnikach śladu węglowego) nawet najbardziej wydajna utylizacja śmieci nie uratuje naszej planety.

Poskromienie globalnego popytu zaczyna się w naszych domach. To od nas samych zależy, ile produktów kupujemy, jak często robimy zakupy przez internet, co robimy z zepsutymi sprzętami (naprawiamy czy wyrzucamy i kupujemy nowe). Choć może być to trudne do wyobrażenia, nasze małe, codzienne decyzje mają wpływ na skalę globalnego popytu.

Jak ten wstęp ma się do tematu artykułu? Ich wspólnym mianownikiem jest ograniczanie śmieci. Mniej zakupów to mniej przedmiotów, które kiedyś wylądują w koszu. Zero waste z j. angielskiego oznacza właśnie „bez śmieci/bez marnowania” (alternatywnie stosuje się termin: no waste). W myśl zero waste ważne jest nadawanie przedmiotom drugiego, trzeciego i kolejnych żyć, także poprzez stosowanie ich w zupełnie innych celach, niż założenia, które przyświecały projektantom. Przykładem zachowania zero waste będzie więc wykorzystanie słoika po marmoladzie na śrubki, dwustronne drukowanie, czy zrobienie domowego octu jabłkowego z obierek. No waste można rozpatrywać także szerzej, jako odpowiedzialność za wszystkie wybory związane z ekologią. Wpływ na środowisko ma nie tylko ilość zakupów i generowanych odpadów, ale również sposób podróżowania, ubierania się, wykorzystania energii w gospodarstwie domowym, a nawet dieta. Duża część naszych codziennych wyborów tworzy ślad węglowy, a osoby wyznające ideę zero waste przy każdym wyborze uwzględniają, oprócz swojego, także interes planety.

Zero waste: wyobrażenia vs rzeczywistość

To drugie, szersze i niedosłowne rozumienie filozofii zero waste sprawia, że staje się ona bardziej realna. Założenie, że funkcjonujemy bez śmieci, dla większości z nas jest praktycznie niewykonalne. Śmieci (w postaci zużytych opakowań) trafiają pod nasz dach podczas każdej wizyty w drogerii, aptece czy dyskoncie spożywczym. W teorii sami możemy wytwarzać żywność, kosmetyki czy szyć ubrania, ale umówmy się, że w praktyce taki model nie zdaje egzaminu, chyba że w warunkach eksperymentu, o czym za chwilę. Co więcej, nie jesteśmy w stanie dać drugiego życia każdemu zbędnemu przedmiotowi. Literalnie rzecz ujmując, zero waste jest więc dobrze brzmiącą koncepcją, ale nie realnym pomysłem na poprawę sytuacji Ziemi. Podobnie z resztą miało to się w przypadku koncepcji Gospodarki Obiegu Zamkniętego, o której pisaliśmy w poprzednim tekście. Szersze, bardziej uniwersalne spojrzenie na zero waste nadaje mu większej sprawczości i urealnia tę ideę.

A jednak się da!, czyli korzenie filozofii

Początków opisywanego terminu należy upatrywać w latach 70` ubiegłego wieku, kiedy to Paul Palmer zakładał Instytut Zero Waste. Jego celem było projektowanie rzeczy, które nadają się do wielokrotnego wykorzystania. Zero Waste został spopularyzowany przez Beę Johnson, francuską aktywistkę. Jej rodzina zasłynęła eksperymentem, w którym przez rok starała się wygenerować jak najmniej śmieci. Pod 12 miesiącach eksperymentatorzy wytworzyli jedynie słoik odpadów nienadających się do przetworzenia.

5R: zasady zero waste

O tym, że na tytułowe zagadnienie tego tekstu należy patrzeć z szerszej perspektywy, przekonują także zasady zero waste. Oto one:

· Refuse – odmawianie (zrezygnowanie z) produktów nie zaspokajających konkretnych potrzeb (lub mogących być łatwo zastąpione), a generujących dużo odpadów, np. ulotki reklamowe, gazetki w dyskontach spożywczych/meblowych, jednorazowe kubki.

· Reduce – minimalizm, ograniczenie do koniecznego minimum otaczających Cię przedmiotów. Zrezygnowanie z tych, których funkcje się dublują.

· Reuse – ponowne użycie przedmiotów, które straciły swoją pierwotną funkcję, np. karton po butach może być mobilną szafką na notatki z uczelni, a słoik pełnić funkcję parawanu na świeczkę.

· Recycle – segregowanie i przetwarzanie tego, co już nie nadaje się do ponownego użycia. Podczas zakupów wybieraj produkty zrobione z tworzyw kwalifikujących się do recyklingu.

· Rot – kompostuj bioodpady: możesz otrzymać w ten sposób nawóz do swoich roślin lub nawet źródło alternatywnej energii.

Zero waste w biznesie

Opcji wdrażania zero waste w życiu każdego z nas jest całe mnóstwo, począwszy od rezygnacji z jednorazówek podczas zakupów, przez łatanie starych ubrań zamiast kupowania nowych, po korzystanie z własnych kubków przy kupowaniu kawy na wynos. Każdy z nas ma w tej materii szerokie pole do popisu. Wystarczy odrobina dobrych chęci i szczypta kreatywności. Swoje do zrobienia mają też przedstawiciele biznesu. Również ich działania mogą generować (lub nie) pokaźną ilość śmieci. Na rynku są też dostępne narzędzia, które wymiernie mogą ograniczyć wolumen odpadów.

Dla przykładu, firmy logistyczne mogą korzystać z usług pojemników zwrotnych z tworzyw sztucznych. Schoeller Allibert jest jednym z globalnych liderów w tym segmencie rynku. Zbudowane z trwałych komponentów pudełka, skrzyniopalety i palety są dużo bardziej wytrzymałe niż kartony, które łatwo stają się odpadami. Nie straszne im opady, rdza, mróz i uszkodzenia mechaniczne. Są przy tym łatwe do wyczyszczenia i można je przechowywać na dworze, co pozwala optymalizować przestrzeń magazynową. Na długowieczność pojemników z tworzywa sztucznego przemawia też możliwość wymiany uszkodzonego elementu – w razie awarii można wymienić zepsutą część i dalej korzystać z całego przedmiotu.

To jeszcze nie koniec. Kontenery wykonane z PP lub HDPE są ergonomiczne i lekkie, co ułatwia codzienne obowiązki i redukuje ilość energii (i spalin) potrzebnych do ich przewiezienia z punktu A do punktu B. Na mniejsze zużycie paliwa w transporcie zwrotnym przekładają się też możliwość złożenia ścian bocznych niektórych skrzyniopalet i opcja gniazdowania pustych skrzynek. Zastosowane tworzywa w pełni kwalifikują się do recyklingu, co sprawia, że nawet po zakończeniu cyklu życia produktu, nie są generowane odpady. Dodajmy jeszcze, że modele zaprojektowane z myślą o sektorze rolniczym, spożywczym i przetwórczym, mają perforowane ściany, co procentuje lepszą cyrkulacją powietrza i mniejszym stężeniem szkodliwej wilgoci pomiędzy ładunkami.

Jak widać, zero waste można praktykować na wielu płaszczyznach, nie tylko w domowych pieleszach. Firmy mają do powiedzenia w kwestii generowania odpadów bardzo dużo. Na szczęście w ostatnich latach, także w Polsce, obserwujemy rosnące zainteresowanie „odpowiedzialnymi” rozwiązaniami, a innowacyjne pojemniki wielokrotnego użytku od Schoeller Allibert to jeden z wielu przykładów zaprojektowanych w duchu zielonej rewolucji.

 

Powrót do strony głównej

Pozostań z nami w kontakcie

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

/pl/news/products/zero-waste-czyli-mniej-znaczy-wicej/